Lista technik patchworku, które mam zamiar przetestować jest dość długa. Czas zacząć ją realizować.
Na początek postanowiłam wypróbować dość prostą, ale dającą ciekawy efekt technikę a mianowicie dresden plate, czyli słynne talerze dresdeńskie (bogato zdobione naczynia oraz artykuły gospodarstwa domowego i wystroju wnętrz w Niemczech).
Historia donosi, iż wzór ten w dziedzinie patchworku po raz pierwszy zaistniał w latach 1920-1930.
Z nakrojonych bloczków powstały dwa płatkowe okręgi, które wykorzystałam do uszycia bieżnika.
Ponieważ nie posiadam linijki, poratowałam się szablonem z sieci
A oto efekty:
Test wyszedł w miarę przyzwoicie, chociaż szału nie ma, gdyż wykorzystałam najprostszy układ.
Płatkami można się jednak bawić i modelować je na wiele sposobów, które można podpatrzeć choćby TUTAJ
Kto wie, może kiedyś znów spróbuję dresdena w bardziej zaawansowanej wersji i ciekawszej gamie kolorystycznej.
Przy okazji chciałam pochwalić się nową metką :)
W końcu do mnie dotarła, od przyszłego roku każdy mój wyrób będzie w nią wyposażony :)
Jest to już trzecia moja metka.
Najpierw był druk na papierze transferowym i naprasowywanka, następnie jakaś tania metka zamawiana na allegro drukowana na nylonie. Obie niezbyt efektownie wyglądały, więc stwierdziłam, że czas na coś porządniejszego. Metkę zamówiłam w Łodzi w firmie Epus
Muszę przyznać, że w końcu jestem zadowolona z jakości, gdyż wcześniejsze wersje pozostawiały wiele do życzenia pod każdym względem... W końcu do trzech razy sztuka :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty
15 grudnia 2015
8 stycznia 2015
Prezenty i plany na nadchodzący rok.
Witam wszystkich serdecznie w Nowym Roku.
Jakoś nie znalazłam czasu, ani chęci na noworoczne podsumowania (jak u większości z Was) minionego roku na blogu i snucie szyciowych planów na przyszłość. Pierwsze dni Nowego Roku upłynęły nam pod znakiem chorób i walki z pozamykanymi przychodniami i służbą zdrowia. Jak już jakieś choróbsko człowieka dopadnie to wszystkie szyciowe plany "biorą w łeb".
Na pewno mam zamiar powykańczać wszystkie "ufoki" zalegające w pudełkach i szufladach, oraz uszyć trochę ubranek dla dzieciaków. Marzy mi się, żeby spod mojej maszyny wychodziło więcej patchworkowych rzeczy, chciałabym udoskonalać sztukę pikowania i spróbować nowych technik w patchworku.
Jednym z planów (będących już zresztą w fazie przygotowań) jest wspólne szycie patchworkowego projektu 3D. Założyliśmy wraz z kilkoma dziewczynami nawet w tym celu grupę wsparcia na FB
Mam nadzieję, że mimo wszystko to będzie dobry rok :)
Dziś natomiast mogę w końcu pokazać poduszkę, którą szyłam dla syna przyjaciółki, której bardzo wiele zawdzięczam.
Jej synek uwielbia kucyki Pony. Postanowiłam dać mu w prezencie świątecznym podusię z bohaterem jego ulubionej bajki :)
Z początku myślałam o aplikacji, ale znalazłam w sieci cudny wzór konika w technice PP i już wiedziałam, że muszę go uszyć. Wzór składa się z ponad 140 elementów, więc jest dość trudny, jeden 4-centymetrowy trójkącik miał aż 26 części! Czasem miałam wrażenie, że szyję po tych samych liniach.
Do uszycia konika użyłam cudnych fioletów z kolekcji "Purples" ze sklepu Craftfabric. A oto poducha w całej okazałości: Gdyby ktoś chciał kiedyś zmierzyć się z tym wzorem, to szablony na tego kucyka znajdzie TUTAJ
Ale przyjemnie jest nie tylko dawać ale i otrzymywać niespodzianki :) Ja też dostałam przed świętami cudny prezent - wygrałam w Candy u Susanny nagrodę pocieszenia. Główną nagrodą wprawdzie była maszyna do szycia - stanęło po nią w kolejce ponad 200 osób.
Wiedząc jakie jest prawdopodobieństwo wygranej przy tak dużej liczbie osób, nie sądziłam, że mi się aż tak poszczęści.
Ta nagroda pocieszenia to jakby nagroda główna!
Spodziewałam się raczej jakiegoś skrawka materiału, szpulki nici, ogólnie jakiegoś drobiazgu, a dostałam mega wypasiony prezent - cudny kuferek pełen krawieckich przydasi: były tam między innymi tkaniny, lamówki, igły, kolorowe guziczki, cudne szpilki do patchworku i inne drobiazgi. Kuferek obity jest cudną tkaniną z szyciowymi motywami, niezwykle starannie zrobiony, w środku ma skrzyneczkę oraz szufladki i przegródki na drobiazgi. Bardzo, bardzo mi się podoba :)
Jeszcze raz dziękuję Ci Sus za tą wspaniałą świąteczną niespodziankę.
Jakoś nie znalazłam czasu, ani chęci na noworoczne podsumowania (jak u większości z Was) minionego roku na blogu i snucie szyciowych planów na przyszłość. Pierwsze dni Nowego Roku upłynęły nam pod znakiem chorób i walki z pozamykanymi przychodniami i służbą zdrowia. Jak już jakieś choróbsko człowieka dopadnie to wszystkie szyciowe plany "biorą w łeb".
Na pewno mam zamiar powykańczać wszystkie "ufoki" zalegające w pudełkach i szufladach, oraz uszyć trochę ubranek dla dzieciaków. Marzy mi się, żeby spod mojej maszyny wychodziło więcej patchworkowych rzeczy, chciałabym udoskonalać sztukę pikowania i spróbować nowych technik w patchworku.
Jednym z planów (będących już zresztą w fazie przygotowań) jest wspólne szycie patchworkowego projektu 3D. Założyliśmy wraz z kilkoma dziewczynami nawet w tym celu grupę wsparcia na FB
Mam nadzieję, że mimo wszystko to będzie dobry rok :)
Dziś natomiast mogę w końcu pokazać poduszkę, którą szyłam dla syna przyjaciółki, której bardzo wiele zawdzięczam.
Jej synek uwielbia kucyki Pony. Postanowiłam dać mu w prezencie świątecznym podusię z bohaterem jego ulubionej bajki :)
Z początku myślałam o aplikacji, ale znalazłam w sieci cudny wzór konika w technice PP i już wiedziałam, że muszę go uszyć. Wzór składa się z ponad 140 elementów, więc jest dość trudny, jeden 4-centymetrowy trójkącik miał aż 26 części! Czasem miałam wrażenie, że szyję po tych samych liniach.
Do uszycia konika użyłam cudnych fioletów z kolekcji "Purples" ze sklepu Craftfabric. A oto poducha w całej okazałości: Gdyby ktoś chciał kiedyś zmierzyć się z tym wzorem, to szablony na tego kucyka znajdzie TUTAJ
Ale przyjemnie jest nie tylko dawać ale i otrzymywać niespodzianki :) Ja też dostałam przed świętami cudny prezent - wygrałam w Candy u Susanny nagrodę pocieszenia. Główną nagrodą wprawdzie była maszyna do szycia - stanęło po nią w kolejce ponad 200 osób.
Wiedząc jakie jest prawdopodobieństwo wygranej przy tak dużej liczbie osób, nie sądziłam, że mi się aż tak poszczęści.
Ta nagroda pocieszenia to jakby nagroda główna!
Spodziewałam się raczej jakiegoś skrawka materiału, szpulki nici, ogólnie jakiegoś drobiazgu, a dostałam mega wypasiony prezent - cudny kuferek pełen krawieckich przydasi: były tam między innymi tkaniny, lamówki, igły, kolorowe guziczki, cudne szpilki do patchworku i inne drobiazgi. Kuferek obity jest cudną tkaniną z szyciowymi motywami, niezwykle starannie zrobiony, w środku ma skrzyneczkę oraz szufladki i przegródki na drobiazgi. Bardzo, bardzo mi się podoba :)
Jeszcze raz dziękuję Ci Sus za tą wspaniałą świąteczną niespodziankę.
29 marca 2014
Syndrom wicia gniazda zakończony.
Tak, to już koniec przygotowań na powitanie nowego członka rodziny...
Z większością spraw zdążyłam się uporać, ale wciąż za mną chodzi myśl, że może czegoś brakuje, dlatego krzątam się po domu czyniąc ostatnie przygotowania... po prostu muszę się czymś zająć, żeby zapomnieć o stresie w związku ze zbliżającym się porodem.
Kolejne drobiazgi to między innymi sówka-ciamkatka. Wiem, wiem , że to za wcześnie na tego typu zabawkę, ale jak już mnie naszło, to musiałam uszyć... I coś mało atrakcyjnego - tym razem dla siebie, czyli wielorazowe wkładki laktacyjne, które poszyłam dzięki uprzejmości Asi, która podarowała mi resztki pulowej, nieprzemakalnej tkaninki... Łóżeczko też już gotowe, na razie skromnie, pierwsza pościel i ochraniacz powstały z różnych kawałków bawełny w odcieniach różowości... Pokrowiec na przewijak uszyty z szlafroka frotte w rozmiarze XXL znalezionego w SH (oszczędnie i rycyklingowo). Od Eli ze 100-krotek dostałam w prezencie śliczny śliniaczek.
Serdecznie Ci Elu dziękuję :)
Też pewnie jeszcze kilka uszyję, ale to już później, jak się zaczną zupki i kaszki ;) W przygotowaniu jest jeszcze pewien projekcik na narzutkę-pledzik dla małej. Wszystkie te cudne jasne i ciemne odcienie różu pochodzą ze sklepu 100-krotki niestety, projekt na razie tylko skrojony, poczeka trochę na połączenie, bo póki co nie siadam już do maszyny...
A ponieważ mam zespół niespokojnych rąk i muszę coś dłubać, na pożegnanie zimy wydziergałam sobie szaliczek z fantastycznej włóczki FRILLY. Trochę opornie mi to szło, bo z drutami miałam do czynienia kilkanaście lat temu ale efekt mnie zadowolił. Z porą roku tylko nie trafiłam, ale na następną zimę będzie jak znalazł :) Ja póki co, dalej nie rozpakowana. Wczoraj minął pierwszy termin, siedzę jak na szpilkach i czekam na pierwsze sygnały porodu jak na zbawienie... Mam nadzieję, że już w najbliższych dniach, będę mogła podzielić się z Wami dobrą nowiną. Trzymajcie kciuki :)
Z większością spraw zdążyłam się uporać, ale wciąż za mną chodzi myśl, że może czegoś brakuje, dlatego krzątam się po domu czyniąc ostatnie przygotowania... po prostu muszę się czymś zająć, żeby zapomnieć o stresie w związku ze zbliżającym się porodem.
Kolejne drobiazgi to między innymi sówka-ciamkatka. Wiem, wiem , że to za wcześnie na tego typu zabawkę, ale jak już mnie naszło, to musiałam uszyć... I coś mało atrakcyjnego - tym razem dla siebie, czyli wielorazowe wkładki laktacyjne, które poszyłam dzięki uprzejmości Asi, która podarowała mi resztki pulowej, nieprzemakalnej tkaninki... Łóżeczko też już gotowe, na razie skromnie, pierwsza pościel i ochraniacz powstały z różnych kawałków bawełny w odcieniach różowości... Pokrowiec na przewijak uszyty z szlafroka frotte w rozmiarze XXL znalezionego w SH (oszczędnie i rycyklingowo). Od Eli ze 100-krotek dostałam w prezencie śliczny śliniaczek.
Serdecznie Ci Elu dziękuję :)
Też pewnie jeszcze kilka uszyję, ale to już później, jak się zaczną zupki i kaszki ;) W przygotowaniu jest jeszcze pewien projekcik na narzutkę-pledzik dla małej. Wszystkie te cudne jasne i ciemne odcienie różu pochodzą ze sklepu 100-krotki niestety, projekt na razie tylko skrojony, poczeka trochę na połączenie, bo póki co nie siadam już do maszyny...
A ponieważ mam zespół niespokojnych rąk i muszę coś dłubać, na pożegnanie zimy wydziergałam sobie szaliczek z fantastycznej włóczki FRILLY. Trochę opornie mi to szło, bo z drutami miałam do czynienia kilkanaście lat temu ale efekt mnie zadowolił. Z porą roku tylko nie trafiłam, ale na następną zimę będzie jak znalazł :) Ja póki co, dalej nie rozpakowana. Wczoraj minął pierwszy termin, siedzę jak na szpilkach i czekam na pierwsze sygnały porodu jak na zbawienie... Mam nadzieję, że już w najbliższych dniach, będę mogła podzielić się z Wami dobrą nowiną. Trzymajcie kciuki :)
16 lutego 2014
Renowacja fotelika
Coraz rzadziej tu zaglądam, coraz rzadziej będą wpisy w najbliższym czasie. Ciężko mi się już siedzi za maszyną, ale jeszcze zostało kilka rzeczy do wykończenia...więc jak dam radę to będę je pokazywać :)
Jedną z nich jest fotelik do auta dla małej ;) Pochodzi z drugiej ręki, kilkoro dzieci przewoził, był troszkę podniszczony i wypłowiały, musiałam więc go odnowić...
Renowacja kosztowała mnie grosze, gdyż jako materiał wykorzystałam grubą, bawełnianą zasłonę z SH w kolorowe różowe paseczki... Podchodziłam do wymiany pokrycia jak do jeża - bałam się, że po rozpruciu nie uda mi się tego pozszywać, ale jakoś się udało... zresztą zobaczcie sami... Tak wyglądał: poniżej po rozpruciu (fotelik i buda) a tu po odnowieniu: do tego zbędny detalik :P i jakoś to wyszło... :) w realu całkiem mi się podoba :)
Jedną z nich jest fotelik do auta dla małej ;) Pochodzi z drugiej ręki, kilkoro dzieci przewoził, był troszkę podniszczony i wypłowiały, musiałam więc go odnowić...
Renowacja kosztowała mnie grosze, gdyż jako materiał wykorzystałam grubą, bawełnianą zasłonę z SH w kolorowe różowe paseczki... Podchodziłam do wymiany pokrycia jak do jeża - bałam się, że po rozpruciu nie uda mi się tego pozszywać, ale jakoś się udało... zresztą zobaczcie sami... Tak wyglądał: poniżej po rozpruciu (fotelik i buda) a tu po odnowieniu: do tego zbędny detalik :P i jakoś to wyszło... :) w realu całkiem mi się podoba :)
29 grudnia 2013
Poświąteczne zestawienie prezentów :)
Nie mogłam się niestety pochwalić przed świętami niektórymi uszytymi rzeczami, gdyż były przeznaczone na prezenty. A ponieważ część z obdarowanych zagląda na mojego bloga, więc byłyby nici z niespodzianki...
Ale prezenty już u właścicieli, więc mogę pokazać, co mi się tam przez grudzień uszyło...
Na początek, nawiązując do poprzedniego postu, chciałam pokazać naszą skromną choineczkę ubraną w cudne śnieżynki otrzymane w przedświątecznej wymiance. A teraz moje prezenty...
trzy dziecięce poduchy:
forumowy drobiazg dla Ani- podkładki pod kubeczki w wersji świątecznej
koszyczki na ciastka, orzechy lub sztućce
oraz dwie bliźniaczo podobne, dość pakowne torebki
Oczywiście ja też dostałam cudne prezenty...
od Diany śliczne drobiazgi z zestawem własnych wypieków
a od męża (mego prywatnego mikołaja) dostałam cudnego Nikosia D5100, o którym marzyłam od dawna...
Jeszcze tylko kilka razy przeczytać instrukcję obsługi, trochę ćwiczeń i mam nadzieję, że w końcu nauczę się robić lepsze zdjęcia...
Junior też dostał kilka drobiazgów i był z tego powodu przeszczęśliwy.
Czas teraz odpocząć i zebrać siły na szycie w Nowym Roku.
Będzie tego trochę mniej, bo coraz gorzej mi się siedzi z dużym brzuchem przy maszynie ;) Ale jako, że szycie to mój nałóg, na pewno z niego nie zrezygnuję... Mam nadzieję, że pozostaniecie ze mną... :)
Póki co, chciałam podziękować wszystkim blogowym koleżankom i znajomym a także anonimowym osobom, które przez cały rok odwiedzały mojego bloga, za wszystkie komentarze i wpisy, za wspieranie moich szyciowych pasji...
Z okazji nadejścia Nowego Roku 2014 chciałabym życzyć Wam wszystkiego najlepszego... zdrowia, szczęścia, uśmiechu, radości, spełnienia marzeń, upartego dążenia do celu, cierpliwości i samozaparcia i przede wszystkim mnóstwo pomysłów i czasu na ich realizację...
pozdrawiam... Dorota
Na początek, nawiązując do poprzedniego postu, chciałam pokazać naszą skromną choineczkę ubraną w cudne śnieżynki otrzymane w przedświątecznej wymiance. A teraz moje prezenty...
trzy dziecięce poduchy:
forumowy drobiazg dla Ani- podkładki pod kubeczki w wersji świątecznej
koszyczki na ciastka, orzechy lub sztućce
oraz dwie bliźniaczo podobne, dość pakowne torebki
Oczywiście ja też dostałam cudne prezenty...
od Diany śliczne drobiazgi z zestawem własnych wypieków
a od męża (mego prywatnego mikołaja) dostałam cudnego Nikosia D5100, o którym marzyłam od dawna...
Jeszcze tylko kilka razy przeczytać instrukcję obsługi, trochę ćwiczeń i mam nadzieję, że w końcu nauczę się robić lepsze zdjęcia...
Junior też dostał kilka drobiazgów i był z tego powodu przeszczęśliwy.
Czas teraz odpocząć i zebrać siły na szycie w Nowym Roku.
Będzie tego trochę mniej, bo coraz gorzej mi się siedzi z dużym brzuchem przy maszynie ;) Ale jako, że szycie to mój nałóg, na pewno z niego nie zrezygnuję... Mam nadzieję, że pozostaniecie ze mną... :)
Póki co, chciałam podziękować wszystkim blogowym koleżankom i znajomym a także anonimowym osobom, które przez cały rok odwiedzały mojego bloga, za wszystkie komentarze i wpisy, za wspieranie moich szyciowych pasji...
Z okazji nadejścia Nowego Roku 2014 chciałabym życzyć Wam wszystkiego najlepszego... zdrowia, szczęścia, uśmiechu, radości, spełnienia marzeń, upartego dążenia do celu, cierpliwości i samozaparcia i przede wszystkim mnóstwo pomysłów i czasu na ich realizację...
pozdrawiam... Dorota
8 listopada 2013
Wymianka jesienna.
Dziś chciałam pokazać drobiazgi, jakie uszyłam na wymiankę jesienną na forum "szyjemy po godzinach".
Wymianka miała być w kolorach typowo jesiennych... czyli brąz, purpura...no, może trochę mało u mnie żółci...
W skład zestawu wchodzą: torebka, portfel, podkładki pod kubek dla dwojga i zakładka do książki: Prezent poleciał do Danusi. Mam nadzieję, ze moja wymianka jest choć trochę zadowolona :)
Ja z kolei dostałam od Małgosi - artystycznej duszy, cudny frywolitkowy komplecik: naszyjnik i kolczyki.
Jest to technika, którą niezmiennie podziwiam u innych, ponieważ sama tego nie potrafię... to po prostu misterna, zegarmistrzowska robota... Bardzo Ci Małgosiu dziękuję :)
Do końca tego roku umówiona jestem jeszcze na dwie prywatne wymianki. A później, tzn. po nowym roku szykuje się mała przerwa, przynajmniej w kwestii wymianek...
Na jakiś czas sprawy szyciowe zejdą na drugi plan a to dlatego, że pod moim sercem zamieszkał nowy lokator, a właściwie lokatorka, która przyjdzie na świat już na wiosnę i będzie wymagała odrobiny więcej czasu i uwagi... Na dodatek muszę jeszcze zdążyć przygotować jej wyprawkę... jakaś podusia i kołderka...
A oto moje maleństwo: Pozdrawiam wszystkich serdecznie i cieszę się, że tu zaglądacie :)
W skład zestawu wchodzą: torebka, portfel, podkładki pod kubek dla dwojga i zakładka do książki: Prezent poleciał do Danusi. Mam nadzieję, ze moja wymianka jest choć trochę zadowolona :)
Ja z kolei dostałam od Małgosi - artystycznej duszy, cudny frywolitkowy komplecik: naszyjnik i kolczyki.
Jest to technika, którą niezmiennie podziwiam u innych, ponieważ sama tego nie potrafię... to po prostu misterna, zegarmistrzowska robota... Bardzo Ci Małgosiu dziękuję :)
Do końca tego roku umówiona jestem jeszcze na dwie prywatne wymianki. A później, tzn. po nowym roku szykuje się mała przerwa, przynajmniej w kwestii wymianek...
Na jakiś czas sprawy szyciowe zejdą na drugi plan a to dlatego, że pod moim sercem zamieszkał nowy lokator, a właściwie lokatorka, która przyjdzie na świat już na wiosnę i będzie wymagała odrobiny więcej czasu i uwagi... Na dodatek muszę jeszcze zdążyć przygotować jej wyprawkę... jakaś podusia i kołderka...
A oto moje maleństwo: Pozdrawiam wszystkich serdecznie i cieszę się, że tu zaglądacie :)
30 października 2013
Kolorowe drobiazgi
Ostatnio dominują u mnie małe formy szyciowe: chusteczniki, podkładki, kosmetyczki itp...
Część z nich przygotowuję do zabrania ze sobą na jarmark świąteczny, który już niedługo po raz drugi odbędzie się w naszym mieście i na który już dziś, serdecznie wszystkich zapraszam...
Więcej info o jarmarku znajdziecie TUTAJ
Razem z koleżanką Asią z bloga Strefa Koloru będziemy miały stoisko, na którym zaprezentujemy swoje wyroby rękodzielnicze...
A teraz kilka zdjęć tego, co ostatnio powstało...
Kosmetyczki - różne kolory i wielkości (mam nadzieję,że będzie ich więcej)
Tradycyjne chusteczniki w dość dużej gamie kolorystycznej:
Podkładki pod kubki na razie trzy komplety ale będą kolejne...
Uszyłam też wiśniowe termoforki - będące domowym środkiem łagodzącym ból, rozgrzewającym i rozluźniającym... Gdyby ktoś był zainteresowany nabyciem takiego termoforka odsyłam do koleżanki, która się tym zajmuje -> tutaj
No i jeszcze na koniec, szyciowa próba kota-klamkowca... Jakoś specjalnie nie przepadam za szyciem zabawek a zwłaszcza ich wypychaniem, ale te koty jakoś szczególnie mnie urzekły i może jeszcze kilka powstanie... Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i nowych obserwatorów... Cieszę się, że czasem do mnie zaglądacie :)
Część z nich przygotowuję do zabrania ze sobą na jarmark świąteczny, który już niedługo po raz drugi odbędzie się w naszym mieście i na który już dziś, serdecznie wszystkich zapraszam...
Więcej info o jarmarku znajdziecie TUTAJ
Razem z koleżanką Asią z bloga Strefa Koloru będziemy miały stoisko, na którym zaprezentujemy swoje wyroby rękodzielnicze...
A teraz kilka zdjęć tego, co ostatnio powstało...
Kosmetyczki - różne kolory i wielkości (mam nadzieję,że będzie ich więcej)
Tradycyjne chusteczniki w dość dużej gamie kolorystycznej:
Podkładki pod kubki na razie trzy komplety ale będą kolejne...
Uszyłam też wiśniowe termoforki - będące domowym środkiem łagodzącym ból, rozgrzewającym i rozluźniającym... Gdyby ktoś był zainteresowany nabyciem takiego termoforka odsyłam do koleżanki, która się tym zajmuje -> tutaj
No i jeszcze na koniec, szyciowa próba kota-klamkowca... Jakoś specjalnie nie przepadam za szyciem zabawek a zwłaszcza ich wypychaniem, ale te koty jakoś szczególnie mnie urzekły i może jeszcze kilka powstanie... Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i nowych obserwatorów... Cieszę się, że czasem do mnie zaglądacie :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























































